-Kurczę, Jula! Pospiesz się!-denerwowała się Klaudia. Miałyy iść do szkoły na 8:00, a już była 7:50.
Julka wyszła i powiedziała:
-Ojej, nic się nie stanie, jak spóźnimy się parę minut-uśmiechnęła się.
-Po raz kolejny w tym tygodniu? Nawet na środkowe lekcje przychodzimy parę minut po dzwonku!-krzyknęła Klaudia, wychodząc z domu i zamykając drzwi.
-Ej, mamy 19 lat, możemy o sobie decydować.
-Ej, to, że mamy 19 lat, to nie znaczy, że mamy się spóźniać na lekcje-zezłościła się Klaudia. odpaliła samochód i szybko ruszyła droga w stronę szkoły.
Na szczęście nie ma tu żądnych sklepów, bo Julka by się co chwila chciała zatrzymywać, pomyślała Klaudia.
Gdy dotarły do szkoły, szybko wbiegły do klasy.
-Przepraszamy za spóźnienie-powiedziała zdyszana Klaudia.
-Samochód nam się zepsuł i trochę nam zeszło nad naprawą-skłamała Julka.
Nauczycielka popatrzyła na nie z politowaniem. Nie skomentowała tego, tylko kazała im usiąść do ławki.
-To żeś wymyśliła-szepnęła do Julki Klaudia.-Same naprawiały samochód? Przecież nie wiesz nawet, gdzie jest hamulec-zachichotała.
-Oj przestań, czepiasz się-odszepnęła i zajęła się robieniem notatek.
Po 7 lekcjach wyszły ze szkoły. Jako, że był piątek, postanowiły, że pójdą na pizzę.
-I co? Smakuje ci?-spytała Julka Klaudię, gdy zajadały się pizzą.
-Mhm.. Skąd wiedziałaś, co wybrać?
-Słodka tajemnica-zaśmiała się.
Gdy zjadły, poszły na miasto przejść się.
-Słuchaj, w sobotę za tydzień jest koncert Afromental-rzekła nagle Julka.
Afrokogo?, pomyślała Klaudia.
-A co to?-spytała
-Kurde, Kala! Ty jesteś jednak głupia.-westchnęła, na co Klaudia rozłożyła ręce.-Tomson, Łozo, Baron-mówi ci to coś?-spytała
Klaudia pomyślała chwilkę.
-No, coś tam mówi... Ale po co ty mi o tym mówisz?
-No bo słuchaj. Ja chcę tam iść, ale samej mi się nie chce. Może..-urwała i spojrzała słodko na Klaudię.
-O nie nie nie!-zaprotestowała.-Nigdzie nie idę!
-Ale proszę.-błagała Julka.
-Ja ich nawet nie słucham. Znam może dwie piosenki,w dodatku tylko refreny.
-Oj, i co z tego? Pójdziesz, wyjesz orzeszki ze snickersów z pobliskiego sklepu i wrócisz-zaśmiała się.
Klaudia westchnęła.
-Czemu ja nie umiem ci odmawiać?-spytała retorycznie.
-Bo mnie za bardzo lubisz-odpowiedziała Julka.
Klaudia przytaknęła i poszły do sklepu muzycznego. Wspominałam, że Klaudia jest wielką miłośniczką rocka, punka itp? Nie? No to właśnie mówię.
Weszły i rozglądnęły się dookoła. Julka nagle pisnęła, a Klaudia o mało zawału nie dostała.
-Weź się przymknij, bo ludzie pomyślą, że w wariatkowa uciekłyśmy-syknęła do Julki.
-Popatrz tam!-wskazała jedną z półek.
-No co? Półka jak półka.
Julka popatrzyła na nią jak na idiotkę (tą z wariatkowa) i pociągnęła ją w stronę półki, którą wcześniej wskazała.
-Spójrz-złapała jedną z płyt. Klaudia wzięła ją do ręki i przeczytała:
-Afromental. "The B.O.M.B." No i co?
Julka pokręciła głową z niedowierzaniem.
-To jest najnowszy album Afromental, rozumiesz?-spytała głośno i powoli.
-Tak, nie jestem głupia ani głucha.
-Kupuję ją.-oznajmiła.
Klaudia nie mogła się nadziwić, co jej koleżanka widziała w tym zespole, ale nie skomentowała. Przecież o gustach się nie dyskutuje.
Jeszcze chwilę poszperały wśród płyt. Wkońcu podeszły do kasy, Julka zapłaciła za, jak to określiła, "swoją zdobycz" i wróciły do domu Klaudii.
-To co? Babski wieczór?-zaproponowała Klaudia.
-A co na to twoi rodzice?-spytała Julka.
-Spokojnie. Na pewno się zgodzą. A poza tym to chyba nie będziemy tu pić, palić ani ćpać, tylko oglądać filmy-zaśmiała się.
-Noo, w sumie racja.
Klaudia poszła do kuchni po picie i jedzenie. W tym czasie Julka poszperała w necie w poszukiwaniu jakiegoś wartego oglądnięcia filmu.
-Co tam masz?-spytała Klaudia, siadając na kanapie.
-"Straszny Film" albo "Zemsta frajerów".
-Same klasyki-oceniła Klaudia z uśmiechem.-Dawaj fajerów, dawno tego nie oglądałam.
Julka włączyła więc "Zemstę frajerów".
Nawet nie zorientowały się, kiedy usnęły. Pierwsza obudziła się Klaudia. Ponieważ drzwi do salonu były otwarte, usłyszała, że rodzice są w kuchni.
-Piły?-spytał tata.
-Nie. Miałył tylko chipsy i colę-odrzekła mama.
-To dobrze.-Klaudia parsknęła śmiechem i weszła do kuchni.
-Dzień dobry, kochanie-powitała ją mama.- Julka jeszcze śpi?
-Tak, ale pewnie zaraz wstanie.
Klaudia kończyła już śniadanie, gdy Julka przyszła do kuchni.
-Wstał śpioch!-krzyknęła Klaudia.
-Co się tak drzesz?-spytała zaspana Julka.
-Jedz śniadanie a nie gadaj!-Julka powoli zaczęła jeść śniadanie.
Wiem, beznadzieja. Pierwszy raz zawsze najgorszy :D Mam nadzieję, że chociaż trochę ciekawy? Krótki wiem, ale na sam początek nie chcę wrzucać długiego. Drugi rozdział już jest gotowy. :) Jeśli się Wam podoba, to komentujcie! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz